Wydaje się, że słowa piosenki z Akademii Pana Kleksa, „Cała na przód ku nowej przygodzie, taka gratka nie zdarza się co dzień”. Stały się motywem przewodnim długiego majowego weekendu 2007.
Świadomie, choć raczej nie koniecznie gro rodaków wzięło sobie do serca te kilka słów i czym prędzej pomknęli naprzeciw przygodzie. A i owszem taka gratka nie zdarza się co dzień, bo kiedy znów trzy będzie równało się dziewięć. Kto inny jak nie my, Polacy, ma wiedzieć jak to uczynić prawdą i jak to wykorzystać? Tylko my, Polacy, wiemy jak zorganizować sobie dziewięć dni wolnych od harówy w fabryce, kosztem jedynie trzech dni urlopu. „Organizowanie” jest nasza narodową cechą, więc i czemu nie mamy skorzystać z okazji jaką dał nam los. Pomijając sprzyjające okoliczności przyrody, zbiegu godzin i lat, mamy również fantastyczne prognozy pogody zachęcające do organizowania. Dlatego nie oglądając się na nikogo, załatwiamy sobie urlop, bo musimy mieć te dni wolne. Szkoda tylko, że równocześnie wszyscy chcą gdzieś wyjechać. Przezorni załatwili sobie już wcześniej miejsca w pensjonatach i na kwaterach planując zawczasu cały tydzień. A gapowicze mogą jedynie ściskać w ręku kamyk zielony i liczyć na łud szczęścia. Ostatecznie jednak i przezorni i gapowicze znajdą się w tym samym miejscu, powodując korki na drogach, tłumy na deptakach, czyli to wszystko od czego mieli zamiar uciec.
A w miastach pozostali ci, którzy wola mówić, że to ich własny wybór, a nie, że zostali do tego zmuszeni wyjazdami innych — bo ktoś w tej firmie musi chociażby czuwać.
“… bo ktoś w tej firmie musi chociażby czuwać.” - Jakże to prawdziwe, i niebawem nieaktualne zarazem
Komentarz autor LeŻakob — styczeń 8, 2008 @ 6:45 pm