msparker

styczeń 26, 2005

A dla mnie to dzień, jak co dzień i „nie zmienię się, to nie mój świat” - Mysloviz

Kategoria wpisu: POPIS — msparker @ 12:00 przed południem

Czym tak naprawdę różni się ostatni dzień roku od każdego innego w nim upływającego?

                To pytanie nachodzi mnie co roku, o tej samej porze, w dniu imienin Melanii i Mariusza, choć wszyscy pamiętają jedynie o Sylwestrze.

                 Dziwię się tym, którzy 31 grudnia „szczytują” po niekiedy nawet miesięcznym „dochodzeniu”. Znam, bowiem takie osoby, które już na przełomie listopada i grudnia starannie planują sobie ten dzień (tak jakby miał być ostatnim w ich życiu). Chcą wtedy dobrze się bawić, gdzieś wyjechać, być z najbliższymi, ten dzień staje się dla nich pretekstem by coś zrobić, bo przecież nie wypada siedzieć w domu . Dla nich ten symboliczny koniec i początek roku staje się możliwością dokonania prawdziwego przełomu w swoim życiu. …Dlaczego nie potrafią tego zrobić bez Sylwestra, cóż ten biedny chłopiec zawinił, że każdy wyciera sobie buzię jego prywatnym dniem… 

                Co roku zastanawiam się, co takiego pociągającego jest w tym „Święcie”, że ogromna większość ludzi tak go pragnie i nie mogłaby żyć bez niego. Wielkie bale, plenerowe imprezy, domowe prywatki, jest tyle możliwość by gdzieś się wyrwać i się zabawić, do tego jutro wolne więc można naprawdę zaszaleć. Okazja znowu też nie byle jaka, bo to dziś koniec a jutro to już życie będzie inne, jak za dotknięciem czarodziejską  różdżką  wszystko się zmieni i to na lepsze. Może w raz z nadejściem pierwsze dnia nowego roku wszystkie problemy znikną albo przynajmniej my znajdziemy na nie rozwiązanie. Nagle będziemy pełni mądrości i cały świat padnie nam do stóp. A Małysz znów zacznie wygrywać. Niestety tak się nie stanie i tak się nie stało, Ahonen cięgle pierwszy. Nie chcę pozbawiać Was złudzeń ale jedynie przypomnieć, że poza dyfuzją nic samoczynnie się nie dzieje i na poprawę sami musimy sobie zapracować.

                Patrzę na tych nieszczęśników, którzy mówią „no to od nowego roku będę …” i jest mi ich żal. Dlaczego potrzebują takich sztucznych stymulatorów by poczuć, że są?  Czy oni nie potrafią cieszyć się z życia, z każdego dnia, jaki jest im dany? Nie chce takiego świata, w którym życie zaczyna się od nowego roku, od poniedziałku, od jutra, od pełnej godziny. („Dzień Świra”) 

                Do tego nasz gregoriański 31 grudnia dla milionów ludzi na ziemi wcale nie jest ostatnim dniem roku. Kiedy indziej przypada on w Chinach, również wedle religii prawosławnej i muzułmańskiej to jest inna data. Czy więc możemy być pewni tego, że świętujemy prawdziwe nadejście Nowego Roku? Czy każdy nowy dzień nie powinien być dla nas okazją do radości, do próby bycia lepszym? Nauczmy się żyć tu i teraz a nie czekajmy na „przełomowe” wydarzenie by ono samo przełożyło się na nasze życie.

                Pewnie bawmy się, czemu nie, zwłaszcza w dobrym towarzystwie ale nie róbmy z tego misterium bo trudniej będzie nam się podnieść jeśli 1 stycznia nie obudzimy się w różowym świecie a kolejnego 31 grudnia okaże się, że nasze postanowienie wzięło w łeb.      

  

                                                                                          msparker

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.