msparker

listopad 26, 2004

Życie ze sportem w tle. Jak to wygląda naprawdę? Czyli opowieść o drugiej stronie cienia.

Zaszufladkowany do: POPIS — msparker @ 12:00 am

                Sport uczy systematyczności, samokontroli, zdrowej rywalizacji, życia fair play. Większych bzdur nigdy nie słyszałam ( może poza tym, że Kopernik też była kobietą) !!!A !!! jeszcze to – sportowiec nie pije i nie pali <hahaha>. Palić przestaje dopiero jak  zauważy, że nie wytrzymuje całego meczu na boisku, bo kondycja już nie ta i trochę tlenu brakuje. Ale to nic, nad kondycją może popracować przy piwku w pubie i to jest dużo bardziej przyjemne niż doprowadzanie się do siódmych potów na treningu. Zgrany zespół to taki , który w tym samym momencie ląduje pod stołem i odpowiednio dobrał sobie kapitana, bo przecież ktoś musi być w stanie powiedzieć taksówkarzowi gdzie jest baza. Kapitan „Planeta” to prawdziwa opoka drużyny.

                Systematyczność??? Nie ma nic bardziej pewnego jak to, że po ciężkim treningu będzie chciało Ci się jeszcze przygotować do jutrzejszych zajęć, bo przecież wcześniej nie było czasu. I tak właśnie piętrzą się zaległości. To jedna opcja. A druga – jak już zmusisz się do pierwszego kroku, czyli systematycznego chodzenia na treningi, to po nich dostajesz takiego spida, że nie ma mocnych na Ciebie i chłoniesz wiedzę (albo piszesz do gazetki o pierwszej w nocy) jak słone paluszki na drętwej imprezie. Ale wybór należy do Ciebie i wiadomo jaki będzie … tylko dziś.    Samokontrola??? Tak, dopóty ktoś nie spieprzy ważnej piłki lub dopóki sędzia nie „oszuka” przeciwko nam. I wtedy włącza się zdrowa rywalizacja, czyli „spadaj z boiska bo wszystko psujesz” albo „sędzia kalosz”. I od tej pory gra jest very fair play.

                Na boisku obowiązują dwie zasady – „nigdy się nie przyznawaj do błędu jeżeli sędzia go nie widział, bo to jemu płacą za patrzenie” i „jak tylko jest to możliwe (w granicach rozsądku) wciskaj sędziemu ze czarne jest białe tak aby wyszło na nasze”. Ale przy tym musisz zachować poważną i wiarygodną twarz. Na boisku grasz bowiem nie tyko w piłkę ale i spektakl swojego życia.

                Sportowiec potrafi walczyć o swój sukces i dobrze wie jakimi środkami może się do tego posłużyć. I odpowiednio potrafi go uczcić (patrz wyżej). Sport jest jak nałóg, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że bawię się nim już X lat? Tak, to musi być uzależnienie i na pewno wywołuje je aromat potu, ciekawość jaką następną barwę przyjmie kolejny już siniak, godzinny dojazd na półtoragodzinny trening i godzinny powrót z niego.

                Tak!!! to musi być to.                           

                                                            pozdrawiam zespół i kołcza                                                 

                                                                                                        msparker

Nie ma jeszcze komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.